Jeszcze kilka lat temu automatyzacja kojarzyła się głównie z odtwarzaniem skryptów. Robot kopiował dane z jednego okna do drugiego, wypełniał formularze według sztywnych reguł i uruchamiał raporty o określonej godzinie. Dzisiaj stoimy u progu zupełnie innej rzeczywistości – automatyzacja przestaje być narzędziem odciążającym pracowników, a zaczyna pełnić rolę samodzielnego członka zespołu.
Koniec ery makr procesowych?
Tradycyjne RPA powstało jako odpowiedź na konkretny problem: jak uwolnić ludzi od żmudnego przepisywania danych między systemami? Roboty sprawdzały się doskonale w scenariuszach o wysokiej powtarzalności. Wystarczyło precyzyjnie określić sekwencję kroków – i bot wykonywał je z niezawodnością niedostępną dla zmęczonego pracownika.
Problem w tym, że rzeczywistość biznesowa rzadko bywa tak uporządkowana. Każdy wyjątek wymagał interwencji człowieka lub rozbudowy logiki. Organizacje gromadziły dziesiątki automatyzacji, które trzeba było aktualizować przy każdej zmianie interfejsu.
Według Gartnera, do końca 2026 roku aż 40 procent aplikacji korporacyjnych będzie zawierać zintegrowanych agentów AI – skok z poziomu poniżej 5 procent na początku 2025 roku. Ta zmiana wynika z realnych ograniczeń klasycznego podejścia.
Agenci, którzy myślą i decydują
Agentic automation to fundamentalna zmiana filozofii: zamiast programować każdy krok, definiujemy cel – a agent sam planuje, jak go osiągnąć. Potrafi interpretować dokumenty o różnym formacie, analizować kontekst wiadomości, decydować o eskalacji i uczyć się na podstawie rezultatów.
Różnica między botem RPA a agentem AI przypomina różnicę między kalkulatorem a asystentem, który rozumie, po co wykonujesz obliczenia. Bot skopiuje wartość z komórki A do B, bo tak mu kazano. Agent przeanalizuje cały dokument, rozpozna brakującą informację, sam ją znajdzie – a jeśli nie będzie pewien, poprosi człowieka o weryfikację.
„Prawdziwa wartość agentów ujawnia się tam, gdzie kończy się przewidywalność procesu” – mówi Michal Korzen, CTO SNOK. „Klient potrzebuje cyfrowego współpracownika, który poradzi sobie z wyjątkami i sam wie, kiedy poprosić o pomoc”.
Trzy etapy dojrzewania automatyzacji
Na pierwszym etapie automatyzacja koncentruje się na pojedynczych zadaniach: generowanie raportów, migracja danych, obsługa wniosków. To klasyczne RPA – szybkie zwycięstwa budujące zaufanie do technologii.
Drugi etap to orkiestracja procesów. Organizacja łączy rozproszone boty w spójne przepływy, wprowadza centralny nadzór. Automatyzacja zaczyna obejmować całe procesy, nie tylko fragmenty.
Trzeci etap – definiujący rok 2026 – to środowisko hybrydowe: agenci AI, roboty RPA, interfejsy programistyczne i ludzie współpracują w jednym ekosystemie. Agent planuje, robot wykonuje precyzyjne operacje, człowiek nadzoruje i interweniuje w sytuacjach wymagających osądu.
„Wielu klientów zakłada, że agenty zastąpią wszystkie boty” – przyznaje Hubert Nowicki, Team Leader zespołu Inteligentnej Automatyzacji w SNOK . „Tymczasem siła tkwi w synergii. Agent decyduje, robot działa, człowiek weryfikuje – to model, który skaluje się bez utraty kontroli”.
Nadzór jako fundament
Raport UiPath na rok 2026 wskazuje, że 78 procent kadry zarządzającej uważa, iż wdrożenie agentowej automatyzacji wymaga przebudowy modeli operacyjnych. Gdy systemy samodzielnie podejmują decyzje, tradycyjne podejście do kontroli przestaje wystarczać.
Pojęcie „governance-as-code” – wbudowanych mechanizmów nadzoru – staje się standardem. Agent musi wiedzieć nie tylko, co może robić, ale także czego mu nie wolno. Musi potrafić wyjaśnić swoją decyzję i zachować pełną ścieżkę audytu. Zmienia się też rola specjalistów – zamiast budować skrypty, stają się projektantami doświadczeń automatyzacji i strażnikami jakości.
Praktyczny wymiar transformacji
SNOK jako partner programu UiPath Fast Track pomaga organizacjom przejść tę ewolucję krok po kroku. Zaczynamy od analizy procesów i identyfikacji miejsc, gdzie agent może wnieść rzeczywistą wartość – nie dlatego, że to modne, lecz dlatego, że rozwiązuje konkretny problem.
Kluczowe pytania dotyczą nie technologii, a celu: jakie decyzje chcemy zautomatyzować? Jakie wyjątki absorbują czas pracowników? Gdzie brakuje elastyczności?
„Technologia jest gotowa, ale organizacje potrzebują przewodnika” – podsumowuje Aleksandra Plichta, Analityk SNOK. „Naszą rolą jest nie tylko wdrożyć agenta, ale przygotować zespół na nowy model współpracy – taki, w którym maszyna naprawdę staje się partnerem”.
Co dalej?
Rok 2026 to początek nowej ery. Rynek rozwiązań agentowych rośnie w tempie przekraczającym 45 procent rocznie i według analityków osiągnie wartość ponad 50 miliardów dolarów do 2030 roku. Organizacje, które dziś budują fundamenty – architekturę danych, kulturę współpracy człowieka z maszyną, mechanizmy nadzoru – zyskują przewagę, której konkurenci nie nadrobią prostym zakupem licencji.
Automatyzacja przestaje być projektem IT. Staje się strategią operacyjną decydującą o tym, jak szybko firma reaguje na zmiany rynkowe i jak efektywnie wykorzystuje talenty pracowników. Przyszłość należy do tych, którzy zrozumieją, że cyfrowy pracownik to nie metafora marketingowa, lecz konkretna rola w zespole.
Autor: SNOK Sp. z o.o. – eksperci w dziedzinie inteligentnej automatyzacji, SAP i cyberbezpieczeństwa. Platynowy Partner UiPath.
#AgenticAutomation #RPA #Automatyzacja #CyfrowaTransformacja #UiPath #SNOK #TechnologicznyCzwartek
